Złote zasady koleżeństwa

Posted on

Do dzisiejszego wpisu, nie ukrywam, siadałam już kilka razy. Nigdy nie udało mi się wprowadzić na tyle satysfakcjonującej cenzury, by umożliwiała upublicznienie wpisu. Dlatego odpuszczałam. Temat wciąż wzbudza we mnie ogromne emocje. Przeglądając grupy internetowe okazało się jednak, że takich sytuacji doświadcza całkiem sporo prawników, dlatego też uznałam, że pora dodać swój głos. W sumie fajnie, bo po cenzurze (którą wreszcie udało mi się wprowadzić!) post jest o połowę krótszy 😉

Ale do meritum.

W pewnym sądzie w mieście X pełnomocnik drugiej strony (celowo nie będę pisała czy mężczyzna, czy kobieta – nie ma to chyba żadnego znaczenia) dał popis życia. I niestety nie mam na myśli inspirującej mowy końcowej czy zaskakującej techniki przesłuchania świadków. Dał popis chamstwa. Brak przywitania się (to znaczy odpowiedzi na moje „Dzień dobry, czy Pan/Pani w sprawie takiej i takiej”?) przyjęłam na klatę. Nic na siłę. Usiadłam po przeciwnej stronie, z klientem. Nagle usłyszałam słowa pełnomocnika kierowane do swojego klienta (swoją drogą przyznam, że pełnomocnik miał świetną dykcję i impostację głosu) o tym, jakie to żenujące, że dziewczynki jak ja przychodzą do sądu i bawią się w profesjonalnych pełnomocników, że jaka sytuacja finansowa klienta taki pełnomocnik, że widać po mnie, że kompletny brak doświadczenia (motyw z doświadczeniem powtarzany był kilka razy). Na koniec poszedł tekst o tym, że zniszczą mnie na sali. Sam klient pełnomocnika czuł się mocno zażenowany sytuacją. Zwróciłam jedynie uwagę, aby ewentualne zastrzeżenia wyrażał trochę ciszej, bo to jednak jest budynek sądu. Po wyjściu z sali sądowej o „do widzenia” oczywiście nie było mowy.

Można odnieść wrażenie, że się żalę, ale kompletnie nie o to mi chodzi. Szczerze mówiąc, nie obchodzi mnie to, co myśli o mnie osoba X z miasta Y, którą będę widziała 4 czy 5 razy w życiu. Nie to wzbudziło we mnie tak silne emocje. Niesamowicie zdenerwowała mnie jednak myśl o tym, że ludzie, którzy (co prawda wbrew swojej woli) brali udział w tym korytarzowym przedstawieniu, zażenowani wracają do domu, idą na spotkanie ze znajomymi i opowiadają o tym, czego byli świadkami, szerzą wizerunek prawnika – człowieka, który nie umie uszanować nawet własnego podwórka. Potem my – pełnomocnicy się dziwimy, że klienci są coraz bardziej roszczeniowi, bezczelni, niegrzeczni. A jaki mają przykład?

Paragraf 31 ust. 1 Kodeksu Etyki Adwokackiej stanowi, że:

„Adwokat powinien przestrzegać w stosunku do kolegów zasad uprzejmości, lojalności i koleżeństwa”

 

Mogłoby się wydawać: oczywista oczywistość. Nie trzeba nawet szukać w orzecznictwie sądów dyscyplinarnych co rozumie się przez: „uprzejmość”,lojalność” czy „koleżeństwo”. Jak się niestety okazuje, w praktyce wykładnia tych słów niekiedy sprawia trudność. Do sądu nie idziemy po to, żeby się najeść (chociaż nie ukrywam, że niektóre stołówki przyciągają proponowanymi pozycjami w menu!!) ale po to, by godnie reprezentować osobę, która powierzyła nam swoją sprawę. Reprezentujemy nie tylko klienta, ale również naszą korporację, do której dostaliśmy się w pocie czoła 😉

Pamiętajmy, że jak nas widzą, tak nas piszą. Szanujmy się nawzajem a naprawdę będzie nam się milej żyło.

 

P.S. Jeśli macie podobne historie, zapraszam do komentowania!

6 Comments

  1. Iwona says:

    Niedawno byłam w sądzie w charakterze publiczności. Było godzinne opóźnienie. Pod salą siedziałam ja z koleżanką, 2 oskarżonych, ich pelnomocnicy (pan i pani), prokurator, kilka osob czekajacych na inne rozprawy. Panowala wzgledna cisza. W pewnym momencie pani mecenas na caly korytarz wyraziła swoje niezadowolenie (?) z opóźnienia. Wyraziła to w następujący sposób : „no i k**** wlasnie pani sedzia rozpier****** mi caly plan dnia”. Kurtyna.

    1. Monia says:

      :O szach mat nawet nie wiem co odpisać!

    2. Błażej says:

      No zaraz, a k….. nie r….. jej planu dnia? 🙂 Dobrze, że „pani sędzia” :))))

  2. Kasia says:

    Ja bym do tego dodała, że zasady te winny obowiązywać nie tylko wobec kolegów korporacyjnych, ale i wobec jakichkolwiek przeciwników procesowych.

    1. Monia says:

      Oczywiście!!! Napisałam kolegów korporacyjnych z uwagi na zdarzenie ale absolutnie dotyczy to całego Koleżeństwa!

  3. Tomasz Kazubski says:

    Ja uważam, że życie samo odpłaci takim niekulturalnym prawnikom. Sam byłem w zastępstwie na mowach końcowych. I słyszałem komentarz pełnomocnika na korytarzu przed rozprawą: „o znów inny adwokat, widać, że przegrają sprawę”. Zupełnie inną minę mieli po mowie końcowej, kiedy zostali wypunktowani czego jako oskarżyciele prywatni nie udowodnili. Później dowiedziałem się, że klientka z jednego zarzutu została uniewinniona, a ws. drugiego zarzutu sprawę warunkowo umorzono.

    Zupełnie inaczej klient traktuje swojego pełnomocnika, który walczy i ma szacunek, a zupełnie inaczej, gdy jest zarozumiały, a później dostaje lanie.

    Nie mamy wpływu na poziom wszystkich prawników. W takiej masie siłą statystyki zawsze znajdą się czarne owce 😉 a życie da im nauczkę w swoim czasie.

Leave a comment

Your email address will not be published.

Wyrażając swoją opinię w powyższym formularzu wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Centrum Prawa Żywnościowego A.Szymecka-Wesołowska D.Szostek sp. j. Twoich danych osobowych w celach ekspozycji treści komentarza zgodnie z zasadami ochrony danych osobowych wyrażonymi w Polityce Prywatności

Administratorem danych osobowych jest Centrum Prawa Żywnościowego A.Szymecka-Wesołowska D.Szostek sp. j. z siedzibą w Warszawie.

Kontakt z Administratorem jest możliwy pod adresem biuro@food-law.pl.

Pozostałe informacje dotyczące ochrony Twoich danych osobowych w tym w szczególności prawo dostępu, aktualizacji tych danych, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia danych oraz wniesienia sprzeciwu na dalsze ich przetwarzanie znajdują się w tutejszej Polityce Prywatności. W sprawach spornych przysługuje Tobie prawo wniesienia skargi do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.