„Zamiast marzeń wolę plany”, czyli wywiad z Joanną Parafianowicz

Posted on

 

Slowlaw: Czy prawo od zawsze było w Twoich planach?

Joanna Parafianowicz: Prawa nie miałam w planach w ogóle pomimo tego, że odkąd pamiętam do wyboru tego kierunku studiów namawiał mnie tata. Sam zresztą skończył Wydział Prawa i Administracji na Uniwersytecie Warszawskim, ale nie pracował w zawodzie. Choć jako nastolatka nie przeżywałam okresu buntu, mam wrażenie, że to, jaką drogą poszłam, było jednak wynikiem wspomnianych namów taty. Ponadto, w czasie, gdy kończyłam liceum niemal wszyscy moi znajomi dokonywali wyboru: albo prawo albo SGH. Chciałam robić coś innego. Tym oto sposobem zaczęłam studia na wydziale kulturoznawstwa na specjalizacji… indologia. Później połączyłam je także z italianistyką. Kiedy dzisiaj myślę o tym, że w tamtym czasie uczyłam się włoskiego, sanskrytu i bengalskiego, to sama sobie nie dowierzam! Oba kierunki, choć bardzo ciekawe, miały jedną wspólną wadę – studiowały na nich niemal same dziewczyny. Mając zatem na uwadze, że „co za dużo, to niezdrowo”, podjęłam decyzję o rozpoczęciu trzeciego kierunku. Przez dłuższy czas łączyłam studia na wszystkich trzech fakultetach.

Ku mojemu zaskoczeniu, gdy po 2. roku studiów dostałam się na pierwsze praktyki (co ciekawe – pracowałam w KPMG w dziale prawa podatkowego – departamencie ceł), podczas których okazało się, że coś co robię, może dawać konkretne rezultaty, prawo zdetronizowało pozostałe kierunki. Po wakacjach nie zdecydowałam się już na ich kontynuowanie.

Joanna Parafianowicz

Slowlaw: Jak widziałaś wtedy prawników?

JP: Prawo i prawnicy to w moim odczuciu byli na ogół super-poważni faceci (lub jak kto woli – chłopcy) w garniturze i z teczką w ręku. Wiele razy zastanawiałam się, co w nich właściwie noszą, bo co najmniej część z nich, nigdzie jeszcze nie pracowała. Może drugie śniadanie? Na studiach poznałam jednak niemało fajnych osób, z którymi do tej pory mam dobre kontakty, niekiedy także zawodowe. Studia prawnicze wspominam jako ciekawy czas, także z tego powodu, że wraz z kolegą jeździłam jako pilot w amatorskich rajdach samochodowych, tzw. KJS’ach. Udało nam się nawet zdobyć tytuł wicemistrzów Ziemi Radomskiej 😉

Slowlaw: Czy oczekiwania względem prawa sprawdziły się?

JP: Jeśli chodzi o studiowanie prawa, nie miałam żadnych oczekiwań poza jednym, o którym wspomniałam na początku – chciałam mieć w swoim otoczeniu reprezentację obu płci. Przyznaję jednak, że nie jestem pewna, czy podczas nauki na Uniwersytecie Warszawskim byłam przekonana, że faktycznie będę pracowała w zawodzie. W tamtym czasie często mówiło się, że po prawie można robić wszystko. Brzmiało to jak obietnica spełnienia marzeń w konfrontacji z potencjalnym zatrudnieniem się jako indolog, w muzeum Azji i Pacyfiku.

Slowlaw: Czy miałaś jakiś plan awaryjny, gdyby kariera prawnicza nie wypaliła?

JP: Całe moje życie to jeden wielki plan awaryjny! Chociaż w zawodzie adwokata czuję się świetnie, zawsze brałam pod uwagę inne rozwiązania. Należał do nich między innymi wyjazd do Włoch i ubieganie się o uzyskanie tytułu zawodowego tamże. Jednak za każdym razem w realizacji tego planu przeszkadzała mi… miłość! Za pierwszym i drugim razem, a nie wspomniałam, że dostałam się na Universita la Sapienza, zostałam w Polsce z powodu mojego licealnego chłopaka (który wedle mojej wiedzy mieszka dziś w Londynie). Za trzecim, rozważanym całkiem niedawno, plany pokrzyżowały mi dzieci. Mając dwoje, nieco trudniej jest się spakować i wyjechać. Ale kto wie, wszystko jeszcze przede mną!

Slowlaw: Co najbardziej zaskoczyło Cię w wykonywaniu zawodu adwokata?

JP: Zawód adwokata zaskoczył mnie tym, że wykonując go, nie mam dwóch takich samych dni, dwóch identycznych spraw, choćby toczyły się o to samo. Jest to praca, w której trudno się nudzić, tym bardziej, że nieustannie mam poczucie, że pomagam innym ludziom.

Slowlaw: Skąd w ogóle pomysł na stworzenie Pokoju Adwokackiego [www.pokojadwokacki.pl]?

JP: Pokój Adwokacki powstał dosłownie z próżni. Od czasów, kiedy normą było roztrząsanie prawnych i adwokackich problemów w sądowym bufecie oraz dyskusja środowiskowa ograniczona do Zgromadzeń Izb, świat nieco się zmienił. Wkroczył do niego Internet, bez którego, choć mamy do niego powszechnie dostęp ledwie od ok. 20 lat, mało kto wyobraża sobie życie. Siłą rzeczy – debata o prawie oraz o prawnikach musiała zyskać miejsce, w którym odbywałaby się na bieżąco, a nie – raz na rok lub rzadziej. Tak oto powstał Pokój Adwokacki.

Slowlaw: Czy liczyłaś na to, że Pokój będzie miał tylu odbiorców?

JP: „Uruchamiając” Pokój Adwokacki nie zastanawiałam się do jak szerokiego grona odbiorców dotrze. Chyba nawet nie wyobrażałam sobie takich wartości jak „kilkadziesiąt” czy „kilkaset” tysięcy, a niekiedy „milion”.

Slowlaw: Prowadzisz największy w Polsce fanpage zrzeszający prawników Pokój Adwokacki, piszesz artykuły prasowe, do niedawna walczyłaś w adwokackim samorządzie, wykonujesz praktykę zawodową, jesteś kobietą – mamą, partnerką, córką – jak znajdujesz na to wszystko czas??

JP: Jestem typowym przykładem osoby, która mając do wykonania jedno zadanie, nie zdąży na czas, lecz jeśli ma na głowie 20 spraw, nie uchybi żadnemu terminowi. Taka już jestem. Bycie mamą jedynie te cechy udoskonaliło 🙂 Nie jestem przecież wyjątkiem, każda kobieta, która ma partnera i dzieci jest wielozadaniowa!

Szczerze przyznaję jednak, że nie jestem maszyną. Miewam okresy spadku nastroju, być może wypalenia. Wiem jednak, że nie męczy mnie praca (pod którą rozumiem wszelkie aktywności zawodowe i okołozawodowe) i nadmiar obowiązków, lecz emocje. To za ich sprawą kilka razy wszystko niemal rzucałam i wyjeżdżałam w Bieszczady. Przyznaję, że jak na osobę, która niemalże zęby zjadła na Internecie, którego hejt zdaje się być elementem składowym, mam bardzo niski prób odporności na słowa. One mnie ranią i wyprowadzają z równowagi, choć nie powinny.

Slowlaw: A co Cię relaksuje?

JP: Sen – zasypiam w każdej pozycji i okolicznościach.

Slowlaw: Dlaczego zrezygnowałaś z bycia członkiem Naczelnej Rady Adwokackiej? Nie żałujesz?

JP: Decyzja o rezygnacji rodziła się w mojej głowie przez dłuższy czas, choć podjęcie jej w konkretnym momencie było wynikiem nałożenia się na siebie różnych zdarzeń. Są osoby, które nie mają nic przeciwko temu, aby po prostu zasiadać w jakimś ciele. We mnie jest potrzeba działania. Nie żałuję zatem, bo wiem, że rezygnacja była nieunikniona. Z doświadczenia wiem bowiem, że mając w sobie energię, lecz nie mogąc jej spożytkować, frustrowałabym się. To przekładałoby się zwłaszcza na moich bliskich. Nie chciałam na to pozwolić. Po każdym posiedzeniu NRA wracałam do domu zła i zdziwiona tym, jak długo można mówić ciągle o tych samych sprawach, nie podejmując przy tym niemal żadnych konkretnych działań. Nie rozumiałam po co, w czasie, gdy wszyscy mamy możliwość zapoznawania się z informacjami o aktywnościach NRA (choćby za sprawą e-mailowych Wiadomości Adwokatury), każde posiedzenie rozpoczyna ponad godzinną relacją z tego, co się już wydarzyło, po czym konieczne jest toczenie dyskusji na nieustannie te same tematy. Choć nie jestem dusigroszem, drażniła mnie swoboda w dysponowaniu samorządowymi pieniędzmi.

Zadałam sobie zatem proste pytanie – czy pozostając członkiem NRA mam realną szansę na zmianę jej oblicza? Odpowiedź była negatywna.

Slowlaw: Ludzie o adwokatach mówią najróżniejsze rzeczy, czy usłyszałaś kiedyś coś, co szczególnie Cię zdziwiło/rozbawiło/zbulwersowało?

JP: To, co ludzie mówią o adwokatach, to jedno. To, co adwokaci mówią sami o sobie nawzajem, to temat rzeka! Obawiam się, że trudno o bardziej plotkarskie środowisko. Tu każdy o każdym wszystko wie, chętnie powtórzy dalej, podzieli się wiedzą. Między innymi z tego powodu nie jestem częstym bywalcem branżowych imprez.

Slowlaw: Czy gdybyś – mając tę wiedzę jaką masz dzisiaj – mogła ponownie wszystko przeżyć, zmieniłabyś coś?

JP: Zmieniłabym całą masę rzeczy! Nie należę do osób bezrefleksyjnie patrzących na siebie i swoje dokonania. Co jednak istotne, myśląc o naprawianiu różnych spraw przychodzą mi do głowy jedynie detale, np. mogłam pójść na szkolenie, z którego zrezygnowałam albo – dlaczego tak późno zaczęłam pisać. W sprawach ważnych, takich jak decyzja o prowadzeniu indywidualnej kancelarii czy skupieniu się na sprawach procesowych oraz najważniejszych – jak zostanie mamą, czy związanie się z człowiekiem, z którym jestem – nie mam wątpliwości, że podjęłam właściwe decyzje.

Slowlaw: Masz jakieś niezrealizowane jeszcze marzenia?

JP: Może zabrzmi to mało romantycznie, ale zamiast marzeń, wolę plany. Łatwiej je zrealizować 🙂 Tymczasem, jak wspomniałam w kontekście rezygnacji z NRA, jestem człowiekiem czynu, a nie bujania w obłokach. Choć nie ukrywam, lubię sobie wyobrazić siebie w rozmiarze 34 🙂

Wszystkich zainteresowanych odsyłamy do stron prowadzonych przez adwokat Joannę Parafianowicz:

***

[Zdjęcie: Katarzyna Wiśniewska Fotograf]

4 Comments

  1. MartA says:

    Bardzo cenię adwokat Parafianowicz, a ten wywiad tylko utwierdził mnie w decyzji powrotu na studia prawnicze 🙂

    1. Monia says:

      Pani Marto dziękujemy za komentarz!! My również bardzo cenimy Panią Mecenas i cieszyłyśmy się jak dzieci na ten wywiad:) co do studiów, super!! Trzeba walczyć o swoje! Trzymamy mocno kciuki!

  2. Rafał Chmielewski says:

    Są na Świecie takie osoby, bez których ten Świat byłby na pewno inny. Taką osobą bez najmniejszej wątpliwości jest pani mec. Joanna Parafianowicz.

    Bardzo ciekawy wywiad!
    Rafał 🙂

    1. Monia says:

      Dziękujemy za komentarz! Zgadzamy się w 100% i kibicujemy Pani Mecenas Parafianowicz z całych sił!!

Leave a comment

Your email address will not be published.

Wyrażając swoją opinię w powyższym formularzu wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Centrum Prawa Żywnościowego A.Szymecka-Wesołowska D.Szostek sp. j. Twoich danych osobowych w celach ekspozycji treści komentarza zgodnie z zasadami ochrony danych osobowych wyrażonymi w Polityce Prywatności

Administratorem danych osobowych jest Centrum Prawa Żywnościowego A.Szymecka-Wesołowska D.Szostek sp. j. z siedzibą w Warszawie.

Kontakt z Administratorem jest możliwy pod adresem biuro@food-law.pl.

Pozostałe informacje dotyczące ochrony Twoich danych osobowych w tym w szczególności prawo dostępu, aktualizacji tych danych, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia danych oraz wniesienia sprzeciwu na dalsze ich przetwarzanie znajdują się w tutejszej Polityce Prywatności. W sprawach spornych przysługuje Tobie prawo wniesienia skargi do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.