When diamonds aren’t forever … czyli o prawnikach w USA

Posted on

Kto z Was oglądał serial „Breaking Bad”? Pamiętacie przedsiębiorczego adwokata Saul’a Goodman’a? Tak, to ten sympatyczny jegomość noszący pstrokate krawaty i przyjmujący w kancelarii, której wnętrza przypominały raczej centrum Las Vegas niż standardową kancelarię prawną.  W czym Saul Goodman przypomina przeciętnego prawnika prowadzącego praktykę na naszym podwórku? Na pewno tak jak my odczuwa wielką frustrację na myśl o wynagrodzeniu za  urzędówki karne (bardzo polecam prequel „Better Call Saul”) oraz nieustannie prowadzi rozmowy telefoniczne z klientami.  Co go różni? Cała reszta.

W serialu wielokrotnie pojawia się reklama kancelarii naszego milusińskiego – uśmiechnięty Saul w rękawicach bokserskich, tragiczne sceny walki w tle,  zadowoleni klienci, hasła typu „Jestem najlepszy”, „Będę za ciebie walczył”, „Wybierz mnie”, „Wpuść mnie do środka”, „Uczynię cię bogatym”. Tak, w reklamach Saul Goodman jawi się jako cudotwórca.

Oglądając serial wydawało mi się, że śmiałe reklamy kancelarii to jakaś bardzo zabawna i równie niewiarygodna fikcja literacka.

Jakże mało wiedziałam o świecie!

Niedługo po zakończeniu oglądania ostatniego sezonu serialu pojechałam na wakacje do USA.  (Nowy Jork, Waszyngton, Filadelfia i Chicago).  Już pierwszego dnia uderzyła mnie ilość reklamujących się prawników świadczących swoje usługi w sprawach karnych, cywilnych, rodzinnych, administracyjnych. Reklamy były wszędzie – w metrze, na przystanku autobusowym, na billboardach przy autostradzie, na kartonie mleka, na serwetce, pod serwetką, w toalecie. Tak, w jednej z toalet nowojorskiej klubokawiarni wisiała reklama kancelarii prawniczej oferującej swe usługi w razie „przykrych zajść podczas imprezy”. Nie tylko miejsca były zaskakujące, hasła również. Np. „When diamonds aren’t forever… call for divorce”, „Nasty Boy call me”,Hurt in a car accident, I pound money out of big insurance companies”, „Butt Hurt? Lol call me!”I fight, I win, call me”. Okazało się, że fikcyjny Saul Goodman przy prawdziwych amerykańskich prawnikach to cienki bolek – przynajmniej w kwestii reklamy.

Rozmawiałam z kilkoma Amerykanami o tym, jak postrzegają prawników, czy darzą ich szacunkiem, czy nie widzą niczego niestosownego w reklamach kancelarii prawniczych, czy nie rażą ich hasła o „pewnych wygranych”. Pierwsze pytanie jakie otrzymałam w odpowiedzi to „A jak oni niby mieliby inaczej znaleźć klienta?”. Niezależnie od prezentowanych poglądów na temat możliwości reklamowania się prawników w Polsce, postawione przez rozmówcę pytanie wydaje się być trafne. Oczywistym jest, że możliwość reklamowania się ułatwia pozyskiwanie klientów. Moi rozmówcy uważają, że reklamy nie wpływają negatywnie na odbiór danej kancelarii, wręcz przeciwnie. Im bardziej nowoczesna, szokująca, zabawna lub bezczelna reklama, tym chętniej odwiedzany prawnik.

Zawsze wydawało mi się, że jestem bardzo nowoczesna i otwarta na niestandardowe, nieznane rozwiązania. Tak agresywne reklamy usług prawniczych, jakie zaobserwowałam w USA, nie budzą jednak we mnie pozytywnych odczuć. Nie chodzi  o samo umożliwienie prawnikom reklamowania się, ale o formę reklam. To co przekonuje Amerykanów w proponowanych przez niektóre kancelarie treściach, mnie śmieszy lub zniechęca. Jako klient nie chciałabym podczas gorączki sobotniej nocy, w przerwie między drinkami bawiąc się w klubie, wczytywać się w ofertę prawnika obiecującego mi efektywną obronę w razie „wpadki” na imprezie. Jako prawnik z kolei, nie chciałabym aby klient kojarzył mnie jako „panią od toaletowej oferty”.

No cóż, jak to mówią – podróże uczą:)

źródło zdjęć: prywatne zdjęcia, https://romanolawpc.com/creative-lawyer-attorney-marketing/

0 Comments

Leave a comment

Your email address will not be published.

Wyrażając swoją opinię w powyższym formularzu wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Centrum Prawa Żywnościowego A.Szymecka-Wesołowska D.Szostek sp. j. Twoich danych osobowych w celach ekspozycji treści komentarza zgodnie z zasadami ochrony danych osobowych wyrażonymi w Polityce Prywatności

Administratorem danych osobowych jest Centrum Prawa Żywnościowego A.Szymecka-Wesołowska D.Szostek sp. j. z siedzibą w Warszawie.

Kontakt z Administratorem jest możliwy pod adresem biuro@food-law.pl.

Pozostałe informacje dotyczące ochrony Twoich danych osobowych w tym w szczególności prawo dostępu, aktualizacji tych danych, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia danych oraz wniesienia sprzeciwu na dalsze ich przetwarzanie znajdują się w tutejszej Polityce Prywatności. W sprawach spornych przysługuje Tobie prawo wniesienia skargi do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.