Ulotne chwile łapmy jak motyle

Posted on

 

Patrzyłam ostatnio na moją córeczkę, która usilnie i z wielkim zapałem starała się złapać latającego wokół niej motyla. Nasunęła mi się wtedy taka myśl, że ten motyl jest jak przyjemna życiowa chwila, którą chcielibyśmy zatrzymać na dłużej. Tak samo pożądana i tak samo ulotna.

Zanim jednak dokończyłam moją filozoficzną myśl o ulotności życia i takich tam poważnych sprawach, moja ręka już szukała nerwowo telefonu w torebce, żeby szybko „cyknąć” zdjęcie i już nawet zastanawiałam się jak je „cyknąć”, żeby motyla było dobrze widać, żeby twarz maleńkiej ująć koniecznie z uśmiechem, a w tle zdjęcia pojawiła się cała łąka, po której córka sobie ochoczo biegała. I zaczęło się: „Kochanie, popatrz na mamę!”, „A teraz na motylka popatrz”, „Nie tak blisko, bo będzie Cię źle widać, „O! Uśmiechnij się tak jeszcze raz…” itp., itd.

I nagle – jak olśnienie – wróciła do mnie moja pierwotna myśl. Przecież to co teraz robię, to właśnie zabijanie tej chwili, a nie próba jej uchwycenia dla siebie na dłużej. Zamiast być i delektować się widokiem, pozwolić córce odkrywać świat, znowu mam zadanie do wykonanie i to szybko, bo motyl odleci a dziecko się znudzi. Zdjęcie musi się przecież idealnie prezentować w tym rodzinnym albumie, który Bóg raczy wiedzieć, kiedy powstanie (oczywiście co roku jest na liście noworocznych postanowień – tak już przynajmniej od 6 lat).

Niedługo potem w przedszkolu synka było przedstawienie. Dzieci podekscytowane, wspaniale ubrane, z przejęciem wypatrujące swoich mam i tatusiów w gronie rodziców, zaproszonych na spektakl. Zaczęły się piosenki, recytowanki, układy taneczne. Wszystko poszło wspaniale. Koniec i nagle…. cisza. Oklaski słabe, niemrawe, bo każdy z rodziców w dłoni trzyma aparat, smartfona albo jakiś tablet i nagrywa, utrwala, „cyka” i sądzi, że zatrzymuje tę chwilę na dłużej. Dzieci zdezorientowane. A ja znowu – olśniona. Znowu to samo – zamiast „być” – „robię”. Najlepiej po sto ujęć, żeby potem (czyli nigdy) wybrać to najlepsze, żeby idealnie pasowało do tego, no wiecie, naszego rodzinnego albumu, co to ma być najpiękniejszy na świecie i który będę sobie oglądać z mężem przy kominku na spokojnej emeryturze.

Bzdura.

Czy album powstanie – nie wiem, mam nadzieje. Czy dotrwam do emerytury i czy będzie mnie stać na kominek – daj boże. Ale teraz wiem jedno – takiej chwili z córką na łące biegającej za motylem czy synka śpiewającego „Somewhere over the rainbow….” nie przeżyję drugi raz. Dlaczego więc zakłócam sama sobie te chwile?! W takim momencie niszczę wspomnienie, które z powodzeniem może zapisać się na moim własnym „twardym dysku”, czyli w głowie, której nie muszę szukać w torebce i nie potrzebuję ładowarki, żeby je przywołać.

Kiedyś śmialiśmy się z japońskich turystów, że fotografują wszystko i wszędzie. A teraz robimy dokładnie to samo i to wcale nie w dalekiej podróży, ale w swoim codziennym życiu. Wystarczy rozejrzeć się dookoła.

Doskonale oddała to Katarzyna Czajka (blogerka znana jako Zwierz Popkulturalny), która w wywiadzie udzielonym Joannie Glogazie powiedziała: „Dla mnie najważniejsze są fotografie zarejestrowane moimi oczami – to co zobaczę i zapamiętam. Nie ważne, że nie będę mogła się nimi podzielić z całym światem, nie będę ich miała na papierze, zostaną tylko w mojej głowie. To właśnie jest istotne, żeby w chwilach, kiedy naprawdę coś się dzieje, nie dać się rozproszyć poczuciu, że musimy tę chwilę udokumentować, pokazać innym, opisać” (cyt. za J. Glogaza „Slow life. Zwolnij i zacznij żyć”, Kraków 2016).

Książkę podarowała mi osoba zatroskana o moje dotychczasowe „szybkie” życie. Dziękuję Ci Emilka!

Odpuśćmy więc. Naprawdę. Zamiast łapać po smartfona, łapmy chwile. Jak motyle… 😊 Bądźmy tu i teraz. Spróbujcie.

A oto efekt mojej chwili z akwarelowym motylem 🙂

 

Autor zdjęcia na slajdzie do wpisu: David Clode (źródło: unsplash.com)

2 Comments

  1. lidia says:

    Tak, tak, tak. To oczywiste, ale jak dobrze czasem przypomnieć sobie i innym o tym co jest ważne i co liczy się naprawdę . dziękuję 🙂

    1. Aga says:

      To prawda, czasem rzeczy, które wydają się oczywiste, najtrudniej jest sobie przyswoić i wdrożyć z codziennym życiu. Ważne jednak by o tym myśleć i próbować. Dziękujemy za komentarz 🙂

Leave a comment

Your email address will not be published.

Wyrażając swoją opinię w powyższym formularzu wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Centrum Prawa Żywnościowego A.Szymecka-Wesołowska D.Szostek sp. j. Twoich danych osobowych w celach ekspozycji treści komentarza zgodnie z zasadami ochrony danych osobowych wyrażonymi w Polityce Prywatności

Administratorem danych osobowych jest Centrum Prawa Żywnościowego A.Szymecka-Wesołowska D.Szostek sp. j. z siedzibą w Warszawie.

Kontakt z Administratorem jest możliwy pod adresem biuro@food-law.pl.

Pozostałe informacje dotyczące ochrony Twoich danych osobowych w tym w szczególności prawo dostępu, aktualizacji tych danych, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia danych oraz wniesienia sprzeciwu na dalsze ich przetwarzanie znajdują się w tutejszej Polityce Prywatności. W sprawach spornych przysługuje Tobie prawo wniesienia skargi do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.