#slowfashion czyli weź głęboki oddech i przemyśl

Posted on

Przyznam szczerze, że z hasłem #slowfashion spotkałam się kilka lat temu. Wszystko super, tylko tak jak z wieloma nowymi trendami i hasłami – nikt nie umiał mi wyjaśnić o co chodzi. (Jak #slowlaw dzisiaj, ale mocno pracujemy nad stworzeniem porządnej definicji!!;)) Czy w ogóle o coś chodzi. Z ciekawości zaczęłam szukać „definicji” w Internecie. Nie znalazłam nic satysfakcjonującego. Poddałam się.

Dopiero po dwóch latach, hasło #slowfashion wróciło do mnie i o dziwo, nabrało sensu. Mojego sensu.

Przymuszona nienawistnymi spojrzeniami męża wskazującego na „wylewającą” się szafę ubrań, zdecydowałam się na letnie porządki. Byłam zachwycona jak bogata jest moja garderoba i jednocześnie przerażona, dlaczego ponad połowy z tych rzeczy nigdy nie miałam na sobie, i z pewnością mieć nie będę. Po co ja je w ogóle kupiłam?? No właśnie… Z uwagi na codzienny pęd, stres i niezliczoną ilość piętrzących się zobowiązań, zdarzało się, że po prostu wpadałam do sklepu, brałam kilka rzeczy bez przymierzania i kupowałam. Następnie myk do szafy na wieczne zapomnienie. Finalnie niechcianą odzież i dodatki albo oddawałam Mamie (która zupełnie subiektywnie nienawidzi trend #slowfashion ;P), albo znajomym. Po przygotowaniu rocznej kalkulacje takich „nietrafionych” zakupów złapałam się za głowę. STOP. To nie może przecież wiecznie trwać..

Wtedy po raz pierwszy, oszołomiona kwotą figurującą w tabelce Excella, zastanowiłam się nad tym, czego najbardziej potrzebuję i o czym najbardziej marzę. Nie ukrywam, że jestem torebko-maniaczką. Jest kilka modeli o których marzę i do pozyskania których dążę (nie będę oryginalna jeśli powiem, że jest wśród nich pikowana Chanel 2.55 na łańcuszku J). Z moich wyliczeń wynikało, że gdyby nie bezsensowne, emocjonalne zakupy, miałabym już jedną z pięknych, wymarzonych torebek (niestety nie byłaby to Chanel ale kilka cm jej łańcuszka na pewno!) Postanowiłam więc podjąć wyzwanie #slow.

Przypadkowo trafiłam na stronę internetową jednego z komisów z odzieżą używaną o fikuśnej nazwie Pyskaty Zamsz (brawa dla właścicieli firmy za tę przyciągającą nazwę!! Zwłaszcza dla ..pyskatych prawniczek!!!). Komis oferuje używane produkty luksusowe, często za mniej niż 50% wartości rynkowej. Tak więc np. torebkę Louis Vuitton Speedy (skóra EPI) można kupić za 1.500 zł zamiast za 4.200 zł w salonie, sukienkę od Chloe można kupić za 400 zł zamiast za 2.200 zł w salonie, białą koszulę YSL za 400 zł zamiast za 1800 zł w salonie. Produktów jest setki – torebki, biżuteria, buty, sukienki, płaszcze, bluzki, kurtki itd. Takich komisów jest więcej – np. Label (stacjonarny sklep na Wilanowie), Chosenby (na Mokotowskiej), the Tags. Wszystkie oferują produkty w dobrym stanie i atrakcyjnej cenie.

Udało mi się już kupić tak kilka rzeczy – między innym torebkę LV i wspomnianą wyżej koszulę YSL. Co ciekawe bardzo zmieniło się moje nastawienie do kupowania ubrań. Zrobiłam się bardziej zmotywowania i zadaniowa. Staram się ograniczać spontaniczne zakupy, planuję co by mi się przydało, zbieram, wybieram i dopiero wtedy kupuję. Nie oszukujmy się, 400 zł za używaną koszulę to dużo. Ale nowa koszula z dużo gorszego materiału w „lepszych” sieciówkach kosztuje podobnie, albo i więcej. Tę białą koszulę noszę bardzo często. Po każdym praniu wygląda jak nowa. Poza tym, zaczęłam bardziej dbać o rzeczy, chcę aby służyły mi długi czas. Wolę kupić mniej – ale dobrej jakości, niepowtarzalnie. Tym właśnie dla mnie jest#slowfashion – rozważnym planowaniem modowych wydatków, inwestowaniem w rzeczy dobrej jakości, szanowaniem ubrań i dbaniem o nie, aby mogły służyć przez kilka sezonów.

Nie chciałabym tym wpisem nikogo przekonywać, że fajnie jest kupować w secondhandach i że koniecznie trzeba to robić.  Jeśli jednak któraś z Was jest typem szalonej zakupoholiczki, samobiczującej się później za bezsensowne zakupy, lub jeśli po prostu czasem zastanawiacie się czy i w co warto zainwestować, to polecam aby chociaż na chwilę, w naszym #slowlaw momencie pomyśleć o #slowfashon i o tym, co może to oznaczać dla Was;)

0 Comments

Leave a comment

Your email address will not be published.

Wyrażając swoją opinię w powyższym formularzu wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Centrum Prawa Żywnościowego A.Szymecka-Wesołowska D.Szostek sp. j. Twoich danych osobowych w celach ekspozycji treści komentarza zgodnie z zasadami ochrony danych osobowych wyrażonymi w Polityce Prywatności

Administratorem danych osobowych jest Centrum Prawa Żywnościowego A.Szymecka-Wesołowska D.Szostek sp. j. z siedzibą w Warszawie.

Kontakt z Administratorem jest możliwy pod adresem biuro@food-law.pl.

Pozostałe informacje dotyczące ochrony Twoich danych osobowych w tym w szczególności prawo dostępu, aktualizacji tych danych, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia danych oraz wniesienia sprzeciwu na dalsze ich przetwarzanie znajdują się w tutejszej Polityce Prywatności. W sprawach spornych przysługuje Tobie prawo wniesienia skargi do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.