Moment #slow w Krakowie – Dzień 1

Posted on

W natłoku obowiązków, stresów związanych z pracą, rozpraw, opinii, telefonów i maili postanowiłyśmy podarować sobie odrobinę oddechu i…. pojechałyśmy do Krakowa (zanim jeszcze łapanie oddechu w Krakowie nie będzie zdrowotnie wskazane L). Dlaczego Kraków? Bo obie uwielbiamy to miasto. Miało być morze, miały być góry, ale ostatecznie uznałyśmy, że będzie miasto smoka, mimo że dziś wyjazd bez Smyka.

Nawiązując do ostatniego wpisu o tym, że miejsce pracy prawnika ograniczone jest wyłącznie możliwością dostępu do Internetu, nie obyło się bez pracy w pociągu. Ale tylko troszkę. W końcu to nasz moment #slow!

Jak się okazało po pierwszym dniu, najprostsze czynności – jak jedzenie czy spacer sprawiają nam największą frajdę. Chciałybyśmy podzielić się z Wami naszymi przeżyciami. Zaczynamy!

Naszą przygodę zaczęłyśmy od ulicy Floriańskiej, która jak się później okazało stała się źródłem wielkiej uciechy i ogromnego (odczuwalnego do tej pory) bólu.

 

Jako, że obie jesteśmy fankami Włoch, nietrudno zgadnąć, jaką knajpę wybrałyśmy na obiad… oczywiście włoską 😉 Wybór padł na Tratorria Degusti. Zamówiłyśmy dużo…dużo za dużo. Ale za to pysznie! Pizza z oliwą, bruschetta, tatar z tuńczyka i sałatka z sosem z anchois i szynką dojrzewającą. Do tego prosecco. Bajka!

Po obiedzie – i tutaj zaczyna się ta słodko – gorzka opowieść o ulicy Floriańskiej, udałyśmy się na tzw. „wyjadacza stresu” czyli na godzinny masaż tajski. Miejsce cudowne (Thai Bali), bardzo symatyczna obsługa i … niezwykle efektywny masaż, który w efektach przypomina intensywny stretching. Musimy przyznać obie, że masaż w chwili wykonywania do przyjemnych nie należał i należał jednocześnie. Z jednej strony bardzo bolesny, zwłaszcza przy rozmasowywaniu łokciem lub nogą miejsc, w których skumulował się stres. Padały okrzyki zdziwienia, zaskoczenia, przerażenia. Było też trochę śmiechu. Z drugiej jednak strony, po wyjściu czułyśmy się jak nowo narodzone i przy okazji wyższe o kilka centymetrów.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Rozluźnione, szczęśliwe i zrelaksowane udałyśmy się na długi spacer, który zakończył się w tymże miejscu…

 

A po kolacji, w łóżku czekała na nas niestandardowa „przytulanka” 😉

 

 

Jutro rajd po galeriach!! (nie, nie tych handlowych ;))

 

0 Comments

Leave a comment

Your email address will not be published.

Wyrażając swoją opinię w powyższym formularzu wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Centrum Prawa Żywnościowego A.Szymecka-Wesołowska D.Szostek sp. j. Twoich danych osobowych w celach ekspozycji treści komentarza zgodnie z zasadami ochrony danych osobowych wyrażonymi w Polityce Prywatności

Administratorem danych osobowych jest Centrum Prawa Żywnościowego A.Szymecka-Wesołowska D.Szostek sp. j. z siedzibą w Warszawie.

Kontakt z Administratorem jest możliwy pod adresem biuro@food-law.pl.

Pozostałe informacje dotyczące ochrony Twoich danych osobowych w tym w szczególności prawo dostępu, aktualizacji tych danych, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia danych oraz wniesienia sprzeciwu na dalsze ich przetwarzanie znajdują się w tutejszej Polityce Prywatności. W sprawach spornych przysługuje Tobie prawo wniesienia skargi do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.