Moje miejsce pracy – kiedy to nie sky’s the limit ;)

Posted on

Ostatnio na jednym ze spotkań towarzyskich padł temat naszych miejsc pracy. Okazało się, że moja praca w oczach nie-prawników jest strasznie nudna, głównie przez wzgląd na to, że „pracuję przy biurku, w tym samym gabinecie”. Prawnicy bowiem – zgodnie z uzyskanymi od moich rozmówców informacjami – albo pracują w urzędach, albo w korporacjach, albo prowadzonych przez siebie kancelariach i zajmują się jedynie pisaniem złowrogich pism i skomplikowanych umów! Trochę też czytają przepisy i rozmawiają przez telefon.

W tym miejscu od razu pojawił się sprzeciw fanów „Prawa Agaty” i „Magdy M” podnoszących, że przecież prawnicy od tego biurka wstają, bo czasami chodzą do sądu! Zadano mi więc pytanie: jak to faktycznie jest? Jak rasowy prawnik odpowiedziałam – to zależy od wielu czynników – specjalizacji, formy zatrudnienia, okoliczności osobistych, ambicji, potrzeb.

Jak to jest w moim przypadku? Gdzie znajduje się moje miejsce pracy? Odpowiedź jest prosta – niemalże wszędzie – w domu, w parku, w sądzie, w prokuraturze, w areszcie śledczym, w zakładzie karnym, nad morzem, pod słońcem Toskanii…

Oczywiście jest kancelaria, będąca tzw. „centrum dowodzenia”. To w niej znajdują się wszystkie dokumenty, akta, spisy, rejestry. To miejsce, do którego przychodzi korespondencja służbowa, to miejsce spotkań z Klientami. Ale nie pracuję tam od pon-pt po 8 lub więcej godzin. Prawie codziennie bywam w sądach, urzędach, innych instytucjach. Niekiedy w przerwach między rozprawami pracuję w bufecie sądowym lub kawiarni. Nie dlatego, że tak jest fajnie, tylko dlatego, że czasami brak jest czasu na powrót do kancelarii. Zdarza się, że pracuję z domu (ku wielkiej radości mojego psa), bo nie mam żadnego spotkania, ani rozprawy. Zdarza się, że w pracuję pociągu. Ostatnio pracowałam na basenie w Toskanii.

Jak się więc okazuje, miejsce pracy prawnika to nie zawsze cztery ściany, biurko i klimatyzacja! Padło jeszcze ostatnie pytanie – dlaczego powiedziałam, że moje miejsce pracy znajduje się „niemalże wszędzie”? Otóż, moje miejsce pracy kończy się tam…. gdzie nie sięga WiFi 😉

Czy Wam trafiło się pracować w jakiś niestandardowych miejscach?

1 Comments

  1. Anita says:

    Zgadzam się! Sky is the limit! Call na schodach schroniska na wysokości 2300 by tylko tam był zasięg

Leave a comment

Your email address will not be published.

Wyrażając swoją opinię w powyższym formularzu wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Centrum Prawa Żywnościowego A.Szymecka-Wesołowska D.Szostek sp. j. Twoich danych osobowych w celach ekspozycji treści komentarza zgodnie z zasadami ochrony danych osobowych wyrażonymi w Polityce Prywatności

Administratorem danych osobowych jest Centrum Prawa Żywnościowego A.Szymecka-Wesołowska D.Szostek sp. j. z siedzibą w Warszawie.

Kontakt z Administratorem jest możliwy pod adresem biuro@food-law.pl.

Pozostałe informacje dotyczące ochrony Twoich danych osobowych w tym w szczególności prawo dostępu, aktualizacji tych danych, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia danych oraz wniesienia sprzeciwu na dalsze ich przetwarzanie znajdują się w tutejszej Polityce Prywatności. W sprawach spornych przysługuje Tobie prawo wniesienia skargi do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.