Minimalizm tu i teraz

Posted on

 

Moją ostatnią lekturą była książka: „Pożegnanie z nadmiarem: minimalizm japoński” autorstwa Fumio Sasaki. Jest to książka o życiowej zmianie i szukaniu (a raczej odnajdywaniu) szczęścia poprzez minimalizm, czyli czyszczenie swojej życiowej przestrzeni z przedmiotów.

Przedstawiona koncepcja jest bardzo radykalna – autor opustoszył swoje mieszkanie właściwie do zera i nie mówię tu tylko o nienoszonych ubraniach czy obejrzanych już filmach na DVD, ale o takich rzeczach jak łóżko i stół! Dzięki temu – jak twierdzi – odnalazł wolność i szczęście, ma więcej czasu, schudł a także zaczął dostrzegać i doceniać ludzi wokół siebie. Ciekawe.

Mnie jednak aż taki radykalny minimalizm nie kusi (o czym świadczy chociażby nasz ostatni wypad z Moniką na zakupy 😉). Niemniej jednak odnalazłam w tej lekturze coś inspirującego, czym chciałam się tutaj podzielić, bo dotyczy życia „tu i teraz”, czyli naszego blogowego motto.

Jednym z efektów, jakie autor osiągnął dzięki minimalizmowi jest intensywne doświadczanie teraźniejszości. Jak tego dokonał? Pozbył się rzeczy, które zakotwiczały go w przeszłości a także tych, które planował wykorzystać „któregoś dnia” – czyli nigdy. Decydując o tym, czy coś jest mu potrzebne, zadawał sobie proste pytanie: czy jest mi to potrzebne teraz? Jeśli odpowiedź była negatywna, pozbywał się danej rzeczy bądź jej nie nabywał.

Pożegnanie z przeszłością

Opowieści o odchudzaniu garderoby przyjęłam z zainteresowaniem (przy okazji polecam wpis Moniki o slow fashion 😊). Szokiem natomiast było dla mnie samo już czytanie o tym, że ktoś wyrzuca wszystkie swoje pamiątki (np. muszelki przywiezione z wakacji z dzieciństwie) czy prezenty od bliskich osób (także tych, które już odeszły). Absolutnym zaś ciosem dla mnie była wizualizacja pozbycia się wszystkich swoich książek! Po co Fumio Sasaki to zrobił? Żeby przestać rozmyślać o tym, co było. Często roztrząsamy przeszłość, bo otaczające nas przedmioty przypominają nam o niej. Trzeba się ich pozbyć. Same wspomnienia są wystarczające (tu przypomina mi się nie tylko mój wpis: „Ulotne chwile łapmy jak motyle”, ale także słowa Daniela Kahnemana, który w swojej książce „Pułapki myślenia” napisał: „Jedyną rzeczą, którą zachowujemy z doświadczania życia, są wspomnienia”.

Przyszłość nie istnieje

Jest tylko wieczne teraz i tylko jego można doświadczyć” – twierdzi Fumio. I dalej „Każdy kto wierzy, że będzie mógł doświadczyć przyszłości, nie poświeci wiele uwagi chwili obecnej (…). A tylko w teraźniejszości można cokolwiek przeżyć”. Ale dlaczego miałyby nam w tym przeszkadzać rzeczy? Ja rozumiem to tak, że rzeczy, które pozostawiamy z myślą „kiedyś się przyda”, rodzą oczekiwania a niespełnione oczekiwania rodzą frustracje. Każdy z nas na pewno zna scenariusz zakupu sprzętu do uprawiania fitnessu w domu, który stał, „patrzył” z wyrzutem i przemawiał głosem w naszej głowie: „I znowu ci się nie udało!”. Fumio obrazowo pisze, że rzeczy do nas przemawiają. Sama ich obecność jest absorbująca i rozpraszająca. Przykuwa uwagę, a ta – podobnie jak nasz czas i energia – jest ograniczona. Warto więc zastanowić się na co chcemy je poświęcić.

 

 

 

Wyrzuciłem wszystko, co miało być potrzebne „któregoś dnia”, a także to co uważałem za nieodzowne kiedyś. Nie pozostało mi nic, prócz teraźniejszości – tego co naprawdę ma znaczenie”.

 

 

 

 

 

A Wy? Jaki macie stosunek do przedmiotów? Wyobrażacie sobie ograniczyć je do niezbędnego minimum w zamian za „spokój ducha”? A może ktoś przeszedł już tą ścieżkę i mógłby podzielić się doświadczeniami? Ja może nie ogołocę domu do podłogi i ścian (co byłoby szczególnie trudne przy dwójce dzieci 😊), ale na pewno zastosuję kilka wskazówek. Zobaczymy co z tego wyniknie.

  • Share

1 Comments

  1. Rafał Chmielewski says:

    Bardzo, BARDZO interesujący post Agnieszko. Faktem jest, że sam osobiście pozbywam się rzeczy, których nie używam od roku. Bez sentymentów je usuwam (podobno wtedy się robi miejsce na rzeczy nowe). Ale nie wyrzuciłbym pamiątek … Hm, ale może i z nimi warto się rozstać? Jeśli komuś rzeczy przypominają smutną przeszłość, to chyba i tych warto się pozbyć…

    Gdybym miał wybór i musiał się pozbyć stołu albo łóżka, …. wybrałbym chyba łóżko 🙂

    A jak to wygląda w kancelarii? Czy warto pozbywać się rzeczy w kancelarii?

    Serdeczności!
    Rafał 🙂

Leave a comment

Your email address will not be published.

Wyrażając swoją opinię w powyższym formularzu wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Centrum Prawa Żywnościowego A.Szymecka-Wesołowska D.Szostek sp. j. Twoich danych osobowych w celach ekspozycji treści komentarza zgodnie z zasadami ochrony danych osobowych wyrażonymi w Polityce Prywatności

Administratorem danych osobowych jest Centrum Prawa Żywnościowego A.Szymecka-Wesołowska D.Szostek sp. j. z siedzibą w Warszawie.

Kontakt z Administratorem jest możliwy pod adresem biuro@food-law.pl.

Pozostałe informacje dotyczące ochrony Twoich danych osobowych w tym w szczególności prawo dostępu, aktualizacji tych danych, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia danych oraz wniesienia sprzeciwu na dalsze ich przetwarzanie znajdują się w tutejszej Polityce Prywatności. W sprawach spornych przysługuje Tobie prawo wniesienia skargi do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.