Medycyna estetyczna: nie taki diabeł straszny

Posted on

Medycyna estetyczna niezbyt chlubnie mi się zawsze kojarzyła. Rozdęte policzki, nienaturalny biust. Ekscentryczna zabawa dla bogatych. Potem obił mi się gdzieś o oko program z cyklu „Sekrety chirurgii dr Szczyta” i zobaczyłam zupełnie nowe oblicze tej „zabawy”. Zdałam sobie sprawę, jak ingerencja chirurgiczna może zmienić jakość życia osób, które są realnie nieszczęśliwe żyjąc w przeświadczeniu o swojej fizycznej nieatrakcyjności. Odstające uszy, nieproporcjonalnie duży nos, deformacja skóry itd. (pomijając czy obiektywnie słusznie czy nie).

I tak gdzieś temat żył sobie obok mnie przez lata. Nie dotyczył mnie tak samo jak reforma szkolnictwa wyższego w Singapurze czy sztorm na Morzu Azowskim.

Aż tu nadeszła… czterdziestka. I choć na imprezie z okazji 20-lecia ukończenia liceum koledzy zapewniali, że „nic się nie zmieniłam” – lustro inną prawdę mi mówiło. I piękne są opowieści o tym, jak to pięknie jest się starzeć. Ale co robić, jeśli oznaki „dojrzałości” zaczynają doskwierać tak samo jako odstające uszy, nieproporcjonalnie duży nos czy deformacja skóry? Czy rzeczywiście jest coś złego w tym, że chce się polepszyć swoje samopoczucie? Lody i czekolada nie zawsze przecież pomagają 🙂

Medycyna estetyczna to wciąż trochę temat tabu. Wiele osób to robi (spróbujcie się zapisać na szybko do dobrego gabinetu!), ale niewiele o tym mówi. My postanowiłyśmy z Moniką przełamać to tabu. Zwłaszcza w naszym prawniczym środowisku, w którym kobietom odmawia się często prawa do kobiecości (mówimy o tym też tu). Uważamy, że dbanie o siebie nawet w bardziej inwazyjnej formie, nie jest niczym, co należy ukrywać. Wręcz przeciwnie! Uważamy, że warto mówić o tym głośno i dzielić się doświadczeniami.

Dlatego poniżej kilka słów specjalnie dla moich rówieśniczek o tzw. wypełniaczach, które sobie zafundowałam w gabinecie dr Moniki Bujanowskiej.

WYPEŁNIACZE Zabieg dla 40+

Zabieg ten polega na tym, że w odpowiednie części twarzy wstrzykuje się kwas hialuronowy (tak, ten sam, który aplikujemy sobie w kremach). Najbardziej „potrzebujące” są bruzdy wokół ust, lwia zmarszczka (pomiędzy brwiami), policzki i kości policzkowe. Ja na początek zatroszczyłam się o kości. Ponoć z moimi policzkami i lwią zmarszczką jeszcze nie jest najgorzej 😉 Preparat, który zaproponowała mi dr Bujanowska był od razu z lekkim znieczuleniem, więc aplikacja przebiegła gładko. Poczułam tylko lekkie ukłucie a potem rozprowadzanie preparatu pod skórą. Wszystko trwało jakieś 7 minut a efekt był niemalże natychmiastowy. Choć nie ukrywam, że wszystko ułożyło się na dobre dopiero po ok trzech tygodniach.  Niestety pękło mi naczynko (co się często zdarza) i przez jakiś czas chodziłam z lekkim sinikiem pod okiem. Warto wtedy wspomagać się witaminą C. Efekt zabiegu jest bardzo trwały. Wystarcza na 1,5-2 lata. Czy go powtórzę? Oczywiście!

Przypominam, że jeśli ktoś z Was też chciałby spróbować „polepszyć sobie humor”, u dr Moniki Bujanowskiej na hasło „SLOWLAW” można skorzystać z 5% zniżki na każdy zabieg 😉

 

Fot. Katarzyna Wiśniewska

  • Share

0 Comments

Leave a comment

Your email address will not be published.

Wyrażając swoją opinię w powyższym formularzu wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Centrum Prawa Żywnościowego A.Szymecka-Wesołowska D.Szostek sp. j. Twoich danych osobowych w celach ekspozycji treści komentarza zgodnie z zasadami ochrony danych osobowych wyrażonymi w Polityce Prywatności

Administratorem danych osobowych jest Centrum Prawa Żywnościowego A.Szymecka-Wesołowska D.Szostek sp. j. z siedzibą w Warszawie.

Kontakt z Administratorem jest możliwy pod adresem biuro@food-law.pl.

Pozostałe informacje dotyczące ochrony Twoich danych osobowych w tym w szczególności prawo dostępu, aktualizacji tych danych, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia danych oraz wniesienia sprzeciwu na dalsze ich przetwarzanie znajdują się w tutejszej Polityce Prywatności. W sprawach spornych przysługuje Tobie prawo wniesienia skargi do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.