Jak oswoić tremę (cz. 2)

Posted on

 

Jakiś czas temu pisałam o sposobach na pokonanie tremy związanej z publicznymi wystąpieniami. Można o tym przeczytać tu. Radziłam, by przed wystąpieniem nie skupiać się na sobie, ale na osobach, do których mamy mówić i próbować – na dobry początek – opowiedzieć jakąś miłą historyjkę, która rozluźni nie tylko nas, ale także dobrze nastawi naszych słuchaczy. Bo nic tak nie pozbawia stresu, jak jeden uśmiech z sali, jedno przyjazne spojrzenie.

Koleżanka zrugała mnie jednak, że to porada dla „starych wyjadaczy”, a nie dla osób stawiających swoje pierwsze kroki przed publicznością. Jak stwierdziła, to zupełnie nierealne, kiedy człowiek myśli tylko o tym, żeby ze stresu nie zapomnieć oddychać a co tu dopiero mówić o wymyślaniu przyjemnych historyjek.

Ugryźmy więc temat z innej strony.

Byłam ostatnio na szkoleniu z wystąpień publicznych i trener – Maurycy Seweryn – podsunął coś, co w jego ocenie pomaga. To coś nazywa się – NAGRODA.

Radził, by pomyśleć sobie o jakiejś przyjemności, którą sobie zafundujemy zaraz po wystąpieniu. Może to być gorąca kąpiel z pianą, świeczkami i winem, kino z przyjaciółką czy serial na kanapie z mężem. Cokolwiek, co sprawia nam przyjemność. W trakcie wystąpienia, zamiast skupiać się na swoim stresie, można więc zajmować myśli wizualizacją czekającej nas nagrody i związanego z nią relaksu.

Photo by Roberto Nickson on Unsplash

Wypróbowałam tę technikę i mogę potwierdzić, że myślenie o czekającej nagrodzie pozwala zdystansować się od przeżywanego w danej chwili stresu. Przenosi w inne miejsce. Może i Wam jakoś pomoże.

Ważne jednak, żeby pamiętać o jednej rzeczy.

Nagradzajmy się także bez powodu, bez kołaczącego się w głowie: „dopiero jak zasłużę”. Nie uzależniajmy miłych dla siebie rzeczy od poczucia, że musimy na nie (ciężko) zapracować. Nie działajmy w trybie „success fee”. Jak twierdzą psycholodzy – w przeciwnym razie wysyłamy sobie samym sygnał, że jesteśmy tyle warci, ile nasze osiągnięcia. A to przecież nieprawda. Warto się nagradzać „tylko” za to, że jesteśmy. Po prostu.

 

  • Share

4 Comments

  1. Dorota W. says:

    Jest to jakiś sposób. Jednak ja należę do tych, które nagradzają się często i bez powodu… Nie czekam nigdy na specjalną okazję. Naprawdę prowadząc setny raz to samo szkolenie wciąż towarzyszy trema?

    1. Aga says:

      Z nagradzaniem – słusznie! Co do tremy, może za setnym razem nie jest taka sama, jak za pierwszym, ale w takiej czy innej formie się pojawia prawie zawsze. To jak automatyczny odruch na tego rodzaju sytuacje.

  2. Kasia says:

    Pamietam swoje pierwsze wystąpienie w sadzie po egzaminie adwokackim. Nie mogłam zapanować nad drżeniem głosu. Później było tylko lepiej.🙂

    1. Aga says:

      Jak to mówią – „pierwsze koty za płoty”. Właśnie szykujemy nowy wpis o roli głosu w przemówieniach. Miłego dnia 🙂

Leave a comment

Your email address will not be published.

Wyrażając swoją opinię w powyższym formularzu wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Centrum Prawa Żywnościowego A.Szymecka-Wesołowska D.Szostek sp. j. Twoich danych osobowych w celach ekspozycji treści komentarza zgodnie z zasadami ochrony danych osobowych wyrażonymi w Polityce Prywatności

Administratorem danych osobowych jest Centrum Prawa Żywnościowego A.Szymecka-Wesołowska D.Szostek sp. j. z siedzibą w Warszawie.

Kontakt z Administratorem jest możliwy pod adresem biuro@food-law.pl.

Pozostałe informacje dotyczące ochrony Twoich danych osobowych w tym w szczególności prawo dostępu, aktualizacji tych danych, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia danych oraz wniesienia sprzeciwu na dalsze ich przetwarzanie znajdują się w tutejszej Polityce Prywatności. W sprawach spornych przysługuje Tobie prawo wniesienia skargi do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.