Dziewczyna z pasją

Posted on

„Wiesz co jest największą tragedią tego świata? Ludzie, którzy nigdy nie odkryli, co naprawdę chcą robić i do czego mają zdolności. Synowie, którzy zostają kowalami, bo ich ojcowie byli kowalami. Ludzie, którzy mogliby fantastycznie grać na flecie, ale starzeją się i umierają, nie widząc żadnego instrumentu muzycznego, więc zostają oraczami. Ludzie obdarzeni talentem, którego nigdy nie poznają. A może nawet nie rodzą się w czasie, w którym mogliby go odkryć.”

– Terry Pratchett

Od dziecka byłam związana z teatrem (zespoły teatralne, egzaminy, warsztaty, szkoła teatralna nie są mi obce). To była największa miłość w moim życiu – z pewnością też najbardziej burzliwa, pełna wzlotów i upadków. Pełna łez szczęścia i frustracji. Kilka lat temu rozstałam się z moją największą miłością, z przyczyn o których nie chciałabym dziś pisać.

Zaangażowałam się w coś zupełnie innego – aplikacja, praca, kancelaria, działalność gospodarcza. Nie ukrywam, że od czasu do czasu zdarza mi się romansować z moją dawną miłością. Okazjonalne romanse jednak nie satysfakcjonują mnie na tyle, na ile bym chciała. Właściwie w ogóle mnie nie satysfakcjonują. Sprawiają, że czuję się jak ten oracz z cytatu Terrego Pratchetta, który chciał grać na flecie, ale zestarzał się i umarł nie widząc żadnego instrumentu. Taka już jestem. Zawsze musiałam robić coś na 100 procent albo wcale. Nie umiałam odpuścić. Nie satysfakcjonowały mnie połowiczne sukcesiki. Chciałam mieć wszystko. Z drugiej jednak strony, moja miłość, towarzysząca mi od najmłodszych lat, nie pozwala mi odejść. Była jak narkotyk.

I tak właśnie żyłam do tej pory. Ogromna ilość codziennych obowiązków, niezałatwionych spraw, stresujących sytuacji przeplatająca się z krótkimi chwilami uniesienia (artystycznego oczywiście!), po których upadek bywał niezwykle bolesny.

Nagle wszystko się zmieniło. Któregoś dnia – bardziej dla tzw. beki niż z potrzeby serca – poszłam na zajęcia baletu (do Akademii Masterclass prowadzonej przez piewrszą Solistkę Teatru Wielkiego Opery Narodowej – Izabelę Milewską). I stało się. Na zajęciach poczułam dokładnie to samo, co czułam wtedy, kiedy pierwszy raz wchodziłam na scenę kilkanaście lat temu. Zakochałam się.

Najpierw chodziłam na zajęcia dwa razy w tygodniu, później trzy, cztery. Teraz staram się ćwiczyć codziennie również w domu – na tyle, na ile mogę. Choćbym miała wstać o 5 rano. Regularność wynika nie z wymogów szkoły, a z wewnętrznej potrzeby. Wiem, że jestem na początku swojej przygody z baletem.

Wiem, że ze względu na etap mojego życia (aby nie pisać brzydko „wiek” 😊), choćbym dawała z siebie milion procent, nie zostanę solistką Polskiego Baletu Narodowego.

Ale wiecie co? Kompletnie mi to nie przeszkadza!

Czuję się, jakbym rozpoczynała wspinaczkę na wysoką, nieosiągalną górę. Wiem, że mogę nie dojść nawet do połowy, że będzie ciężko. Ale samo podjęcie wyzwania daje mi ogromną radość i motywację do działania.

Każdy nawet najmniejszy sukces jest dla mnie wielką satysfakcją. I co najważniejsze – wyleczyłam się ze swojej dawnej teatralnej miłości. Znalazłam nową, lepszą, którą jest balet. Bez bagażu trudnych doświadczeń.

Mogę uczciwie przyznać, że wreszcie po wielu latach odnalazłam pasję. Pasję, która daje mi wolność i która motywuje, która cieszy. Jeśli więc ktokolwiek kiedyś zauważy w sądzie kobietę dziwnie wykrzywiającą stopy w przerwach między rozprawami, to nie wzywajcie pogotowia.

To tylko balerina – to – be – trzeciego wieku ćwicząca pointy. Po prostu, dziewczyna z pasją. 😉

 

3 Comments

  1. Ania says:

    Monia, chciałabym mieć okazję zobaczyć Cię w Sądzie ćwiczącą balet 😍😊 gratuluję pomysłu na bloga- świetne miejsce na relaks

    1. Monia says:

      Ania dzięki!! Haha, ale spokojnie, w baletkach nie chodzę! 😀

  2. Monia says:

    Dzień dobry! Bardzo dziękuję!! Nie zawsze jest to łatwe, czasem zmęczenie bierze górę, ale walczę 😉 dla siebie.

Leave a comment

Your email address will not be published.

Wyrażając swoją opinię w powyższym formularzu wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Centrum Prawa Żywnościowego A.Szymecka-Wesołowska D.Szostek sp. j. Twoich danych osobowych w celach ekspozycji treści komentarza zgodnie z zasadami ochrony danych osobowych wyrażonymi w Polityce Prywatności

Administratorem danych osobowych jest Centrum Prawa Żywnościowego A.Szymecka-Wesołowska D.Szostek sp. j. z siedzibą w Warszawie.

Kontakt z Administratorem jest możliwy pod adresem biuro@food-law.pl.

Pozostałe informacje dotyczące ochrony Twoich danych osobowych w tym w szczególności prawo dostępu, aktualizacji tych danych, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia danych oraz wniesienia sprzeciwu na dalsze ich przetwarzanie znajdują się w tutejszej Polityce Prywatności. W sprawach spornych przysługuje Tobie prawo wniesienia skargi do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.