Aplikacja – rewelacja!

Posted on

Otóż nie. Nie będzie dziś wpisu o aplikacjach adwokackich, radcowskich czy notarialnych. To znaczy… będzie. Ale nie o takich, o jakich myślicie 😉

Mój Patron zawsze mi powtarzał, że najważniejsze w pracy prawnika jest to, co ma w głowie, w kodeksie i w kalendarzu. Szczególnie w kalendarzu! Pamiętam te jego kalendarze. Były wręcz brudne i pożółkłe od ciągłego używania. Do niektórych stron doklejane były dodatkowe kartki – dzięki czemu wszystkie terminy sądowe, spotkania z klientami i terminy rozpraw z danego dnia mogły zostać prawidłowo zapisane. Kiedyś byłam z moim Patronem na rozprawie (jako ewentualne zastępstwo w razie opóźnienia) i kiedy doszło do wyznaczania terminu kolejnej rozprawy, mój Patron praktycznie w sekundę zasłabł. Wszyscy się przerazili. Ale WSZYSCY – nawet publiczność. Sąd chciał wzywać już pogotowie, kiedy mój Patron drżącym głosem wyszeptał, że nie wziął kalendarza… Cóż, wtedy wydało mi się to niezwykle zabawne, dziś – jako praktykujący pełnomocnik – wcale mnie specjalnie ta historia nie bawi. Najgorsze co może się zdarzyć to zdublowanie terminów (a niestety często się to zdarza).

Nawyk sprawdzania terminów w kalendarzu kancelaryjnym mam wyrobiony do perfekcji. Problem jednak polega na tym, że prowadząc własną działalność nie zawsze pracuję z kancelarii. Przyznam uczciwie, że pomysł codziennego noszenia ze sobą kalendarza nie jest dla mnie komfortowym rozwiązaniem. W mojej torebce i tak znajduje się dużo więcej rzeczy, niż ta torebka jest w stanie udźwignąć – tomy akt, laptop, ładowarka do telefonu, kosmetyczka, czasami przedmioty dla Smykusia (a czasami sam Smykuś) plus toga (spokojnie, kiedy toga jest w torbie nie ma Smykusia, nie ma szans aby toga się pogniotła przez pupila;)) . Na szczęście, znalazłam rozwiązanie na swoje doczesne problemy i chciałabym się tym rozwiązaniem z Wami podzielić.

Istnieje kilka fajnych aplikacji na telefon, które usprawniają i ułatwiają pracę prawniczą, chociażby właśnie w zakresie zapisywania terminów rozpraw, spotkań czy pism. Do takowych należą na przykład Tiny Calendar – to prościutka aplikacja – kalendarz. Wiem, że jest sporo podobnych programów, ale ten wyjątkowo mi przypasował. Poznałam ją w poprzednim miejscu pracy i towarzyszy mi do dziś. Aplikacja pozwala zapisywać najważniejsze terminy (nie trzeba doklejać kartek), pozwala na ustawianie alertów w różnych wariantach (kilka dni/miesięcy/tygodni/godzin/minut) przed zdarzeniem. Pozwala na ustawienie „alertu upierdliwego” – to jest takiego, który nie wyłączy się sam a należy potwierdzić jego  otrzymanie, aby alert zniknął. Co wygodne – aplikacja pozwala podzielić kalendarz na tzw. tryb „domowy” i „zawodowy”.

Na marginesie dodam tylko, że tak, jak mój Patron reagował na brak kalendarza podczas rozprawy (zimny pot, łzy, płacz i zgrzytanie zębami) ja reaguję, kiedy zorientuję się, że nie wzięłam z domu … ładowarki do telefonu. Niestety. Nie ma rozwiązań idealnych 😉

0 Comments

Leave a comment

Your email address will not be published.

Wyrażając swoją opinię w powyższym formularzu wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Centrum Prawa Żywnościowego A.Szymecka-Wesołowska D.Szostek sp. j. Twoich danych osobowych w celach ekspozycji treści komentarza zgodnie z zasadami ochrony danych osobowych wyrażonymi w Polityce Prywatności

Administratorem danych osobowych jest Centrum Prawa Żywnościowego A.Szymecka-Wesołowska D.Szostek sp. j. z siedzibą w Warszawie.

Kontakt z Administratorem jest możliwy pod adresem biuro@food-law.pl.

Pozostałe informacje dotyczące ochrony Twoich danych osobowych w tym w szczególności prawo dostępu, aktualizacji tych danych, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia danych oraz wniesienia sprzeciwu na dalsze ich przetwarzanie znajdują się w tutejszej Polityce Prywatności. W sprawach spornych przysługuje Tobie prawo wniesienia skargi do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.